Rady, wskazówki i sugestie mające ułatwić codzienne życie początkującym samodzielnym kawalerom.
web stats stat24
RSS
wtorek, 24 marca 2009
Kobiety - Z kim nie iść do łóżka

Każdy samodzielny kawaler dobiera sobie obiekty pożądania podług własnych preferencji estetycznych, zasad moralnych i imperatywów etycznych. Kobieta, która dla jednego będzie wymarzoną partnerką do miłosnych uniesień, innemu wyda się odpychająca. Istnieje jednak uniwersalna, ale mało znana zasada, której nieznajomość często prowadzi niedoświadczonych samodzielnych kawalerów wprost ku kłopotom. Kłopotom nie tyle jak “Ojej, dlaczego ten monitor tak śmiesznie dymi?”, bardziej jak “Ojej, dlaczego to światełko na końcu tunelu na nas trąbi?”.

Nigdy, przenigdy nie idź do łóżka z kobietą, co do której masz podejrzenia, że jest bardziej szalona od ciebie. Przedstawicielki płci pięknej, określające się jako “pozytywnie zakręcone” często wydają się bardzo atrakcyjnymi obiektami seksualnymi, tak za sprawą swego ekstrawaganckiego wyglądu ( “jak te różowe kabaretki pięknie komponują się z wzorzystymi gumiakami”), jak i nietypowych zainteresowań (“tak, ja też lubię biegać nago głównymi arteriami komunikacyjnymi miasta wykrzykując przy tym anarchistyczne hasła”). To tylko mylące pozory. Coś co zapowiada się jako niesamowita erotyczna przygoda często okazuje się pożałowania godną, brzemienną w nieoczekiwane, nieodmiennie przykre konsekwencje pomyłką.

Jeżeli zaprosisz do siebie szaloną kobietę pod pretekstem wspólnego oglądania znaczków to nie bądź zaskoczony, jeżeli okaże ona zdziwienie brakiem filatelistycznej kolekcji po czym wyciągnie z przepastnej torby własny klaser. Partnerka może okazać się fanką egzotycznych praktyk miłosnych, zespolenie ciał w wymyślnych pozycjach “Kamasutry” wygląda widowiskowo, ale może prowadzić do poważnych uszczerbków na zdrowiu,  a próba osiągnięcia orgazmu tantrycznego (przy zespoleniu, ale bez ruchów frykcyjnych) prawdopodobnie okaże się nudniejsza od przeglądania znaczków. Najgorsze są jednak przypadki, gdy poziom szaleństwa kobiety ujawnia się nie przed lub w trakcie trwania aktu seksualnego, a już po jego zakończeniu. Wielu samodzielnych kawalerów posiwiało, gdy po upojnej nocy obiekt ich marnie ulokowanego pożądania wyznał, że zakochał się śmiertelnie, umyślnie podziurawił prezerwatywy bo bardzo pragnie rozprzestrzenić swoje obciążone szaleństwem geny, a jego pięcioosobowa rodzina bardzo chce pechowego kawalera poznać i wpadnie niebawem z dwutygodniową wizytą.

Jak ustalić czy kobieta jest bardziej szalona od ciebie? Jeżeli brak rzucających się w oczy symptomów zaburzeń psychicznych (ekscentrycznie dobrany strój, nieskoordynowane ruchy – oczywiście z wyłączeniem tych wykonywanych na tanecznym parkiecie, histeryczny śmiech, rozmowy z wyimaginowanymi osobami, nieadekwatne do sytuacji wypowiedzi np. “Ale te pląsające w takt masła czosnkowego jednorożce w mundurach są długie, szczególnie w kwaśne lipcowe szyszki.”, itp.) należy zachować daleko posuniętą podejrzliwość. Zwłaszcza wobec atrakcyjnych kobiet, które chcą iść z tobą do łóżka bez żadnych oczywistych powodów. Jeżeli nie jesteś młodzieńcem o bujnej grzywie i adonisowej posturze, nie obnosisz się ze swym materialnym bogactwem, nie posiadasz widocznych oznak wysokiego statusu społecznego, a dopiero co poznana przedstawicielka płci przeciwnej zgadza się na propozycję darmowego seksu nie okazując przy tym zaświadczenia o nimfomanii, to oznacza, że coś jest nie tak. Nawet jeżeli potencjalna partnerka seksualna nie jest bardziej szalona niż ty, to prawdopodobnie jej zgoda na wspólne pójście do łóżka jest owocem jakiejś misternej, skleconej przy użyciu kobiecej logiki intrygi, z której nic, poza ewentualnym orgazmem, dobrego dla ciebie nie wyniknie. Ta piękność, której delikatne lico zdobi burza rudych loczków, nie chce się z tobą przespać bo dostrzegła wewnętrzne piękno bijące z twoich oczu, chce dopiec swemu chłopakowi, który jest zawodowym bokserem. Ta przesympatyczna, drobna blondyneczka nie uwierzyła w twoje zapewnienia o tym, że jesteś reinkarnacją Casanovy, jej rozmarzony wzrok nie wynika z antycypacji seksualnej ekstazy, ale z kalkulacji. Rachuje ile par butów będzie mogła kupić, gdy już opchnie twoją komórkę, aparat cyfrowy i inne elektroniczne gadżety.

Co jednak zrobić gdy nie jesteś w stanie rzetelnie ocenić kondycji psychicznej swojej seksualnej partnerki? Niezawodnym sposobem jest rozpoczęcie recytacji jednego z klasycznych dzieł literatury ( “Inwokacja” z “Pana Tadeusza“sprawdza się wyśmienicie) podczas fizycznego zbliżenia. Jeżeli obiekt twojej fizycznej miłości odpowie cytując “Iljadę” lub “Odyseję” należy przerwać stosunek i odejść. Jeżeli cytat będzie w oryginale lub, nie daj boże, wspak należy uciekać czym prędzej, najlepiej przez okno.

Życzę owocnego życia erotycznego i wielu miłosnych podbojów! Więcej praktycznych, dobrych i subtelnych rad dotyczących nawiązywania, pielęgnowania i rozwiązywania relacji kawalersko-damskich już niebawem!

02:10, gary_joiner
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 marca 2009
Życie Towarzyskie – Nieproszeni Goście

Każdy szanujący się samodzielny kawaler zdaje sobie sprawę z korzyści płynących z pozostawania w stanie wolnym. Niestety, z plusów bycia samodzielnym kawalerem zdają sobie także sprawę niesamodzielni niekawalerowie, którzy sądzą, że określenie “stan wolny” wiąże się z permanentnym posiadaniem nadmiaru wolnego czasu.

Jest sobotni wieczór, zmęczony tygodniem pracy i ekscesami poprzedniej nocy pragniesz jedynie rozwalić się w ulubionym fotelu i zrelaksować przy widowiskowym filmie bądź zanurzyć w lekturze lekkiej powieści. Błogi nastrój przerywa elektroniczny jazgot, z niepokojem sięgasz po telefon i doskonale wiesz co się zaraz stanie. To dzwoni jeden z twych znajomych. Kolejny raz pokłócił się ze swą drugą połówką i zaraz odwiedzi cię z dwoma połówkami. Co zrobić aby nie dopuścić do wizyty nieproszonego gościa?

Niektórzy zalecają asertywność. Należy uprzejmie ale stanowczo oświadczyć: “Jestem zmęczony i nie mam teraz ochoty na twoje towarzystwo, nie chcę ranić twych uczuć, cieszę się, że zechciałeś do mnie zadzwonić, ale nie, nie możesz dzisiaj mnie odwiedzić”. Problem z asertywnością polega na tym, że pożądane efekty przynosi ona jedynie w ubogiej wyobraźni psychologów społecznych i na filmach instruktażowych. Potencjalny nieproszony gość albo odbierze twoją wypowiedź jako owinięte grubą warstwą bawełny “idź w cholerę” i obrazi się śmiertelnie ( efekt niepożądany o ile planujesz prowadzić bogate życie towarzyskie) albo, co bardziej prawdopodobne, wybuchnie kpiącym śmiechem i oświadczy, że pora przygotowywać zagrychę, bo będzie za piętnaście minut.

Inni zalecają ignorowanie telefonów od znajomych mających skłonności do uszczęśliwiania innych na siłę swoimi wizytami. To drastyczne rozwiązanie ma dwie poważne wady. Po pierwsze, nigdy nie możesz mieć pewności co do powodów, z których dany osobnik dzwoni. Najbardziej nawet nieproszony gość, może nie chcieć zakłócać spokoju kawalerskiego sanktuarium opróżniając przy tym wnętrze twojej lodówki, a kurtuazyjnie spytać o zdrowie, podarować bilety na wydarzenie kulturalne, bądź przedstawić cię swojej wściekle atrakcyjnej, aczkolwiek głupiutkiej kuzynce. Po drugie ignorując dzwonek telefonu nie ukrócisz zapędów co bardziej zdesperowanych potencjalnych nieproszonych gości. Walenie do drzwi trudniej już zignorować. Wygłaszanych rykiem próśb o wpuszczenie, wywrzaskiwanych pod oknem twego apartamentu ignorować nie sposób, o ile cenisz sobie uroki przyjaznego sąsiedzkiego współżycia.

Co więc zrobić by uniknąć wizyt nieproszonych gości? Wystarczy skorzystać z przenikliwych rad wielkich teoretyków i praktyków działań wojennych. Wyprowadź atak wyprzedzający! Odbierz telefon, entuzjastycznie krzyknij “Zapraszam na Imprezę!” i wykorzystaj znajomość przywar potencjalnego nieproszonego gościa w psychologicznym odpowiedniku judo. Jeżeli wiesz, że dzwoniący nie znosi towarzystwa swoich byłych dziewczyn, oświadcz, że wszystkie one już u ciebie są, a dwie z nich zmieniły orientację seksualną i wyglądają na naprawdę słodką parę. Potencjalny gość nie przepada za grą w brydża, polityką i nie znosi much? Powiedz, że wpadł Janusz Korwin Mikke ze znajomymi.

Tym sposobem nie tylko zapewnisz sobie odrobinę czasu dla siebie, ale także wzbudzisz w znajomych przeświadczenie, że jesteś rozrywkową duszą towarzystwa!

20:14, gary_joiner
Link Komentarze (2) »
niedziela, 15 marca 2009
Ład i porządek – Naczynia

Brudne naczynia są jednymi z najgorszych przeciwników samodzielnego kawalera, stanowią awangardę sił entropii i nie niepokojone niechybnie pogrążą twoje lokum w cuchnącym, organicznym chaosie.

Podstawowym, brzemiennym w tragiczne konsekwencje, błędem popełnianym przez początkujących samodzielnych kawalerów jest bezrefleksyjne powielanie kulturowych wzorców. To, że większość osób, które znasz posiada obszerne szafki wypełnione zastawami, kompletami fikuśnych małych filiżanek, dziesiątkami szklanek, kieliszkami, miskami, spodeczkami i kubkami, nie znaczy, że tak absurdalnie obszerna kolekcja ceramiki jest niezbędna do życia. Im więcej masz naczyń, tym więcej masz naczyń brudnych, ponieważ, zgodnie z fundamentalnymi prawami wszechświata, zawsze istnieją przynajmniej trzy czynności ważniejsze, przyjemniejsze bądź bardziej naglące od mycia pokrytych resztkami jedzenia talerzy i oblepionych fusami kubków.

Samodzielnym kawalerom zalecany jest daleko posunięty minimalizm. Para dużych talerzy, dwa kubki, miska i spodeczek to wszystko czego potrzeba do efektywnego spożywania posiłków. Niektórych twoich gości, zwłaszcza tych płci przeciwnej do twojej, niewielka ilość naczyń może szokować bądź bawić. Na zdziwione spojrzenia i złośliwe komentarze należy odpowiadać stwierdzeniem, w którym malowniczo wyjaśnisz, że nie przywiązujesz wagi do dóbr materialnych i troszczysz się o malownicze wydmy Półwyspu Helskiego. Nie tylko unikniesz podejrzeń o niechęć do mycia naczyń, ale wyjdziesz na osobę uduchowioną i troszczącą się o środowisko naturalne ( o ile twój gość nie będzie zatrudniony w hucie szkła oszywiście). Niektórzy ortodoksyjni samodzielni kawalerowie postulują całkowitą rezygnację z tradycyjnych naczyń na rzecz jednorazowych produktów z tektury bądź plastiku. Ta ekstremistyczna postawa pozwala wprawdzie uwolnić się od przykrej konieczności zmywania, jednak może bardzo szybko doprowadzić do szczelnego zakrycia wszystkich płaskich poziomych powierzchni zużytymi, utytłanymi jadłem, jednorazówkami i jako taka nie jest polecana dla początkujących.

Reguła minimalizmu nie stosuje się do naczyń przeznaczonych do podawania zimnych napoi, zwłaszcza alkoholowych. Jednym z bardziej traumatycznych momentów w życiu samodzielnego kawalera jest chwila, w którym zaproszona na romantyczną kolację potencjalna partnerka seksualna odmawia konsumpcji wina bezpośrednio z butelki, z niesmakiem kręci głową i wychodzi. Równie opłakany w skutkach może okazać się brak kieliszków o małej pojemności. Goście, zwłaszcza inni samodzielni kawalerowie, nie znalazłszy tych przydatnych naczyń przejawiają tendencje do konsumowania wysokoprocentowych trunków z kubków, co może doprowadzić do różnych niepożądanych efektów, całkowitego wytłuczenia ceramiki między innymi.

Co jednak zrobić gdy jest już za późno, gdy zlew i okoliczne blaty zostały przejęte przez ekspansywne kultury bakterii z brudnych talerzy, kubków i misek? Przede wszystkim NIE PANIKUJ! To zielone, puchate z wyglądu coś to tylko pleśń. I tylko wydawało ci się, że macha do ciebie nibynóżką. Wróg może mieć przewagę liczebną, ale to ty, samodzielny kawaler, dysponujesz przewagą jakościową, gdyż w przeciwieństwie do stanowiących materię nieożywioną naczyń potrafisz odczuwać emocje. Wzbudź w sobie agresję. Pamiętasz tego małoletniego osiłka, który zawsze burzył twoje misterne, wzniesione w pocie czoła piaskownicowe babki? Kojarzysz tę podłą nauczycielkę, która złośliwie dopytywała o kolor kamizelki tego żałosnego płaksy Wertera? Przypominasz sobie facjatę sąsiada kapusia, który z byle powodów nasyła na ciebie policję i sanepid? Czy to nie ich kaprawe ślepia spoglądają na ciebie spomiędzy fusów i resztek? Czy to nie oni szczerzą się z umazanych keczupem talerzyków? Chwyć za gąbkę, nasącz ją płynem do mycia naczyń i zmaż te te perfidne uśmieszki z ich kaprawych gąb!

Mam nadzieję, że moje rady pomogą ci poskromić niepokorne naczynia i poprawią jakość twojego życia. Więcej wskazówek odnośnie utrzymania ładu i porządku w lokalu samodzielnego kawalera już wkrótce!

21:40, gary_joiner
Link Komentarze (1) »
sobota, 14 marca 2009
Kulinaria - Jajo Kurze

Większość początkujących samodzielnych kawalerów bagatelizuje rolę kurzych jaj. Owszem, zdają oni sobie sprawę z istnienia jaj, posiadają mgliste pojęcie o ich zastosowaniu, jednak rzadko kiedy decydują się na samodzielne wykorzystanie tego uniwersalnego spożywczego produktu podczas kulinarnych eksperymentów.

Proces oswajania się z jajem należy zacząć od wizyty w sklepie spożywczym oferującym nabiał. Dobrym pomysłem będzie skorzystanie z fachowej pomocy obsługi lub ekspedientki, uprzejmie poproś o wskazanie/podanie najlepszych kurzych jaj (jaja, podobnie jak samochody i społeczeństwa dzielą się na różne klasy). Nie śpiesz się gdy już wejdziesz w posiadanie jaj. Zarezerwuj sobie chwilę czasu, wyłącz telefon, rozsiądź się wygodnie w fotelu i wypełnij przestrzeń kojącymi dźwiękami ulubionej muzyki. Kiedy zrelaksujesz się już w odpowiednim stopniu delikatnie sięgnij po jajo. Widzisz jaki ma piękny obły kształt? To efekt trwającej miliony lat pracy matki natury. Czujesz ciężar? To ukryte pod skorupką substancje odżywcze, gotowe wzmocnić twoje kości i doprowadzić twoje kubeczki smakowe do szaleństwa. Nie krępuj się, przemów do kurzego jaja, poproś by nie pękało podczas gotowania, z góry podziękuj za ciepło jakim wypełni twój żołądek.

Kolejnym krokiem będzie krok w stronę kuchni. Tutaj nie ma już miejsca na czułe słówka i sentymenty. Jeżeli nie będziesz stanowczy i zdecydowany jajo to wyczuje i może odmówić współpracy. Szybko zdecyduj się czy zamierzasz jajo ugotować na miękko lub twardo czy usmażyć w formie jajecznicy lub jajka sadzonego. Początkującym, pozbawionym doświadczenia w obcowaniu z półproduktami spożywczymi i posługiwaniu się sprzętami kuchennymi, samodzielnym kawalerom proponuję ugotowanie jaja na twardo. Ten sposób obróbki kulinarnej wiąże się z najmniejszym ryzykiem porażki i generuje niewielką ilość brudnych naczyń. Powszechnym, często popełnianym podczas gotowania jaja kurzego błędem jest zapominanie o tym, że jajo się gotuje. Wynika to z faktu, że proces trwa około dziesięciu minut. Zbyt długo by obserwować go w kuchni, zbyt krótko by po opuszczeniu kuchni przypomnieć sobie o nim na czas. Bądź więc skoncentrowany na jaju. Postaraj się wzbudzić w sobie ciekawość i fascynację, obserwuj wnętrze rondelka, napawaj się pięknem wzburzonej wrzącej wody, wyobrażaj sobie przemiany chemiczne zachodzące wewnątrz jaja. Jeżeli już musisz opuścić kuchnię, zrób to, ale skorzystaj z dobrodziejstw technologii, ustaw w komórce budzik, który przypomni ci, że posiłek jest już gotowy.

Ugotowane jajo należy ostudzić i obrać ze skorupki. Konsumować można w całości, lub po wcześniejszym przepołowieniu (wzdłuż dłuższej osi symetrii), bądź poćwiartowaniu. W zależności od zawartości kawalerskiej lodówki jajo można podawać z różnymi dodatkami. Klasyczne proste warianty zakładają wykorzystanie soli, pieprzu i majonezu, te bardziej wykwintne wymagają użycia kawioru ( kompozycja nie tylko atrakcyjna smakowo i estetycznie, ale i skłaniająca do głębszej refleksji, gdyż kawior to też jaja, z tym że rybie) bądź niewielkich fragmentów łososia ( taka pomarańczowa lubiąca skakać ryba). Nic jednak nie stoi na przeszkodzie by dobierając dodatki wykazać się kawalerską fantazją. Jajo można polać bądź obsypać czymkolwiek, często kuriozalne z pozoru kompozycje smakowe okazują się najatrakcyjniejsze, więc zachęcam do eksperymentów.

Wszystkim samodzielnym kawalerom życzę smacznego i zapraszam ponownie, to dopiero początek wspaniałej kulinarnej przygody!

20:24, gary_joiner
Link Komentarze (3) »